upadlosc-konsumencka
Upadłość konsumencka a zajęcie wynagrodzenia i konta bankowego – ile pieniędzy zostaje dłużnikowi na życie po ogłoszeniu upadłości?
Autor: UkladExpert
Po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej kluczowa zmiana jest taka, że dotychczasowe egzekucje komornicze co do zasady ulegają wstrzymaniu, a zajęcia (wynagrodzenia, rachunku bankowego) powinny przestać „pracować” jak wcześniej. W praktyce bywa jednak, że przez kilka–kilkanaście dni utrzymują się techniczne blokady (np. bank czeka na informację, pracodawca realizuje już otrzymane zajęcie), dlatego warto pilnować obiegu dokumentów i szybko przekazać odpis postanowienia o ogłoszeniu upadłości tam, gdzie to potrzebne.
Jeśli chodzi o wynagrodzenie, upadłość nie oznacza, że „zabiera się całą pensję”. Nawet przy egzekucji komorniczej obowiązują limity potrąceń i kwota wolna (w typowych długach niealimentacyjnych zasadniczo trzeba zostawić dłużnikowi co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia netto przy pełnym etacie; przy alimentach zasady są ostrzejsze). Po ogłoszeniu upadłości komornik nie powinien już prowadzić potrąceń, a kwestia tego, ile realnie ma trafiać do masy upadłości / na spłatę wierzycieli, wynika przede wszystkim z ustaleń w postępowaniu i późniejszego planu spłaty – który ma uwzględniać możliwości zarobkowe oraz utrzymanie dłużnika i jego rodziny.
Przy rachunku bankowym trzeba rozróżnić dwie rzeczy: zajęcie konta w egzekucji oraz „porządkowanie” pieniędzy w upadłości. W egzekucji bank stosuje tzw. kwotę wolną na rachunku (co do zasady limit miesięczny powiązany z minimalnym wynagrodzeniem), ale po ogłoszeniu upadłości egzekucja powinna zostać wstrzymana, więc i blokada komornicza powinna być uchylona. Z drugiej strony syndyk może oczekiwać rozliczenia środków, które podlegają włączeniu do masy upadłości, a dłużnik powinien działać transparentnie (informować o wpływach, nie „ukrywać” dochodów, ustalać praktyczne zasady korzystania z konta), bo to przyspiesza uporządkowanie sytuacji i zmniejsza ryzyko nieporozumień.
Ile pieniędzy zostaje „na życie” po upadłości? Nie ma jednej kwoty dla wszystkich – zależy od dochodów, formy zatrudnienia, liczby osób na utrzymaniu, kosztów mieszkaniowych i realnych wydatków. Najważniejsze jest to, że celem postępowania nie jest pozbawienie dłużnika środków do życia, tylko ułożenie sytuacji tak, by spłata (jeśli jest plan spłaty) była możliwa i nie prowadziła do ponownej niewypłacalności. Warto rzetelnie wykazać koszty utrzymania (czynsz, media, leki, dojazdy, dzieci) i na bieżąco komunikować je syndykowi oraz sądowi – to właśnie na tych danych opiera się realny „budżet na życie” pozostawiany dłużnikowi. To nie jest porada prawna.
Jeśli chodzi o wynagrodzenie, upadłość nie oznacza, że „zabiera się całą pensję”. Nawet przy egzekucji komorniczej obowiązują limity potrąceń i kwota wolna (w typowych długach niealimentacyjnych zasadniczo trzeba zostawić dłużnikowi co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia netto przy pełnym etacie; przy alimentach zasady są ostrzejsze). Po ogłoszeniu upadłości komornik nie powinien już prowadzić potrąceń, a kwestia tego, ile realnie ma trafiać do masy upadłości / na spłatę wierzycieli, wynika przede wszystkim z ustaleń w postępowaniu i późniejszego planu spłaty – który ma uwzględniać możliwości zarobkowe oraz utrzymanie dłużnika i jego rodziny.
Przy rachunku bankowym trzeba rozróżnić dwie rzeczy: zajęcie konta w egzekucji oraz „porządkowanie” pieniędzy w upadłości. W egzekucji bank stosuje tzw. kwotę wolną na rachunku (co do zasady limit miesięczny powiązany z minimalnym wynagrodzeniem), ale po ogłoszeniu upadłości egzekucja powinna zostać wstrzymana, więc i blokada komornicza powinna być uchylona. Z drugiej strony syndyk może oczekiwać rozliczenia środków, które podlegają włączeniu do masy upadłości, a dłużnik powinien działać transparentnie (informować o wpływach, nie „ukrywać” dochodów, ustalać praktyczne zasady korzystania z konta), bo to przyspiesza uporządkowanie sytuacji i zmniejsza ryzyko nieporozumień.
Ile pieniędzy zostaje „na życie” po upadłości? Nie ma jednej kwoty dla wszystkich – zależy od dochodów, formy zatrudnienia, liczby osób na utrzymaniu, kosztów mieszkaniowych i realnych wydatków. Najważniejsze jest to, że celem postępowania nie jest pozbawienie dłużnika środków do życia, tylko ułożenie sytuacji tak, by spłata (jeśli jest plan spłaty) była możliwa i nie prowadziła do ponownej niewypłacalności. Warto rzetelnie wykazać koszty utrzymania (czynsz, media, leki, dojazdy, dzieci) i na bieżąco komunikować je syndykowi oraz sądowi – to właśnie na tych danych opiera się realny „budżet na życie” pozostawiany dłużnikowi. To nie jest porada prawna.
Głosy w dyskusji (5)