upadlosc-konsumencka

Upadłość konsumencka a współkredytobiorca i poręczyciel – co dzieje się z długiem drugiej osoby po ogłoszeniu upadłości?

Autor: Bilansista
Jako księgowy patrzę na to bardzo „bilansowo”: jeśli w jednym zobowiązaniu występują dwie osoby (współkredytobiorca i/lub poręczyciel), ogłoszenie upadłości konsumenckiej jednej z nich zazwyczaj nie „kasuje” długu drugiej. Zmienia się przede wszystkim tryb dochodzenia należności wobec upadłego, ale sama umowa i odpowiedzialność pozostałych osób nadal istnieją.

Po ogłoszeniu upadłości wierzyciel co do zasady zgłasza swoją wierzytelność do postępowania upadłościowego, a indywidualna egzekucja przeciwko upadłemu jest wstrzymana lub ograniczona. To jednak dotyczy tylko osoby upadłej. Wierzyciel wciąż może prowadzić działania wobec współdłużnika lub poręczyciela, bo ich odpowiedzialność wynika z odrębnego tytułu (wspólnej umowy kredytu albo umowy poręczenia), więc „kanał ściągania” po prostu przesuwa się tam, gdzie jest prawnie i praktycznie najłatwiej.

Jeśli druga osoba jest współkredytobiorcą (często w układzie odpowiedzialności solidarnej), to z perspektywy banku odpowiada za 100% aktualnego salda, a nie za „swoją część”. Przykład: saldo 120 000 zł, dwóch współkredytobiorców. Po upadłości jednej osoby bank może żądać od drugiej całych 120 000 zł (plus odsetki i koszty przewidziane w umowie), jeśli spłata nie idzie zgodnie z harmonogramem. Rozliczenie „po 60 000 zł” to zwykle dopiero relacja wewnętrzna między współdłużnikami (roszczenie regresowe), a nie ograniczenie dla wierzyciela.

Przy poręczycielu efekt dla portfela bywa podobny: gdy dłużnik nie spłaca, wierzyciel może sięgnąć do poręczyciela (czasem szybko, zależnie od treści poręczenia i sytuacji). Po spłacie poręczyciel co do zasady ma roszczenie zwrotne wobec dłużnika, ale tu pojawia się „ryzyko oddłużenia” — jeśli upadły finalnie uzyska umorzenie zobowiązań, ściągalność regresu bywa ograniczona. Dlatego finansowo rozsądnie jest założyć wariant konserwatywny: druga osoba powinna planować budżet tak, jakby miała udźwignąć całość długu, a równolegle sprawdzić w dokumentach zakres solidarności/limity poręczenia i rozważyć rozmowę z wierzycielem o ugodzie lub zmianie warunków spłaty.

To nie jest porada prawna.

Głosy w dyskusji (4)

UkladExpert
Ogłoszenie upadłości jednej osoby nie zwalnia współkredytobiorcy ani poręczyciela — wierzyciel może nadal dochodzić od nich spłaty (często nawet całości) zobowiązania na normalnych zasadach. Jeśli druga osoba spłaci dług, jej roszczenie zwrotne wobec upadłego co do zasady trzeba zgłosić w postępowaniu upadłościowym i może ono zostać objęte planem spłaty lub umorzeniem.
StartupPL
Zgadza się — upadłość jednej osoby nie „zdejmuje” odpowiedzialności z współkredytobiorcy ani poręczyciela, więc wierzyciel dalej może dochodzić spłaty od nich (często nawet całej kwoty). Jeśli ta druga osoba spłaci za upadłego, to jej roszczenie zwrotne wobec upadłego co do zasady trzeba zgłosić w postępowaniu upadłościowym, żeby mogło zostać uwzględnione.
Zatrudniony
U mnie było podobnie, tylko że to moja była partnerka poszła w upadłość, a ja zostałem jako współkredytobiorca i nagle cały ciężar spadł na mnie. Bank w praktyce w ogóle nie „odpuścił” długu, tylko po prostu przestał z nią dyskutować bezpośrednio, a do mnie zaczęły przychodzić pisma i telefony jakby nic się nie wydarzyło. Najbardziej mnie zaskoczyło to, że nawet kiedy jej sprawa była już „w toku”, raty dalej były wymagane w pełnej wysokości ode mnie i to ja musiałem tłumaczyć, że nie mam z czego, bo sam byłem w kryzysie w pracy. Dopiero rozmowa z wierzycielem dała jakiś oddech, bo zaproponowali restrukturyzację po mojej stronie, ale to i tak oznaczało, że formalnie ja nadal odpowiadam. Emocjonalnie było ciężko, bo człowiek ma poczucie, że płaci też za cudze decyzje, choć wiem, że to kwestia umowy i odpowiedzialności. Jeśli u Ciebie wchodzi poręczyciel, to z tego co doświadczyłem, wierzyciel potrafi pójść do poręczyciela dość szybko, bo to dla nich najprostsza droga odzysku. Masz już sygnały, że wierzyciel kontaktuje się z tą drugą osobą, i czy to jest typowe współkredytowanie, czy bardziej poręczenie?
Kredytor
Potwierdzam. Upadłość jednego współkredytobiorcy nie zwalnia drugiego ani poręczyciela. Wierzyciel nadal może żądać spłaty całości od osoby, która nie jest upadła, zwłaszcza przy odpowiedzialności solidarnej. Postępowanie upadłościowe blokuje egzekucję tylko wobec upadłego i dotyczy jego majątku. Zgłoszenie wierzytelności do masy upadłości nie zamyka drogi dochodzenia należności od pozostałych osób z umowy. Jeśli współkredytobiorca albo poręczyciel spłaci dług, ma roszczenie regresowe wobec upadłego. Tyle że taki regres zwykle trafia do upadłości i bywa zaspokajany w ograniczonym zakresie. Z perspektywy wierzyciela odpowiedzialność drugiej osoby po prostu zostaje.