Restrukturyzacja firmy

Umowa standstill z bankiem – czy to realnie „kupuje czas” przed układem?

Autor: malgorzata_z_mazur
Prowadzę niewielką firmę usługową i od dwóch miesięcy mocno się posypała płynność, przez co mam opóźnienia w kilku płatnościach. Bank sygnalizuje, że przez naruszenie warunków umowy może wypowiedzieć finansowanie i żądać szybszej spłaty, a ja próbuję uniknąć panicznych ruchów. Myślę o restrukturyzacji, ale potrzebuję kilku tygodni, żeby policzyć realny plan i przygotować propozycje dla wierzycieli, więc rozważam umowę standstill z bankiem. Czy w praktyce da się to sensownie wynegocjować i na co uważać, żeby „czas” nie był tylko na papierze? Dla transparentności: współpracuję przy tworzeniu treści na centrum-restrukturyzacji.pl i trafiłam na taki artykuł o standstill, ale chciałabym poznać Wasze doświadczenia z bankami: Umowa standstill z bankiem: jak kupić czas przed układem?.

Głosy w dyskusji (1)

wojtek1977
Standstill z bankiem realnie „kupuje czas”, ale tylko jeśli jest to jasno wpisane w papier: że bank wstrzymuje wypowiedzenie/egzekucję i nie stawia całego długu w natychmiastową wymagalność przez określony okres, a Ty w zamian dowozisz konkretny plan i raportowanie. W negocjacjach pilnowałbym, żeby nie było pułapek typu dodatkowe zabezpieczenia „na już”, automatyczne cofnięcie standstill po byle opóźnieniu albo zgoda na nowe cross-defaulty. Najważniejsze jest, żebyś te kilka tygodni faktycznie wykorzystał na policzenie cashflow, listę wierzycieli i wstępne założenia układu, bo bank szybko wyczuje, czy to jest porządkowanie sytuacji, czy tylko odsuwanie w czasie.