Restrukturyzacja firmy

Leasing a restrukturyzacja – czy mogą wypowiedzieć umowę i zabrać auto/maszynę?

Autor: norbert_oddzial
Mam leasing na auto firmowe (bez którego ciężko mi dowozić towar) i niestety złapałem 2 zaległe raty przez spadek płynności. Rozważam restrukturyzację (PZU albo sanacja), ale najbardziej boję się, że finansujący wypowie umowę i po prostu odbierze auto zanim cokolwiek ruszy formalnie. Czy samo otwarcie postępowania realnie coś daje w kontekście leasingu, czy i tak liczy się głównie to, czy raty są płacone na bieżąco? Co jest najczęstszym błędem przy takich sytuacjach – czekanie do ostatniej chwili, brak kontaktu z leasingodawcą, czy np. podpisanie jakiegoś aneksu pod presją? Jeśli ktoś przerabiał to w praktyce, to jak najlepiej to poukładać, żeby nie stracić przedmiotu leasingu, a jednocześnie nie pogorszyć sobie sytuacji w restrukturyzacji?

Głosy w dyskusji (3)

bartek_od_kosztow
Przy leasingu kluczowe jest to, czy finansujący ma podstawę do wypowiedzenia (zaległości, brak reakcji na wezwania), a samo „myślę o restrukturyzacji” niestety nie blokuje odbioru przedmiotu. Dopiero formalne otwarcie postępowania (PZU/sanacja) może realnie ograniczyć możliwość wypowiadania umów i egzekucji, ale i tak często wymagają bieżących płatności albo szybkich ustaleń z leasingodawcą, żeby nie eskalować. Warto ogarnąć to możliwie szybko i równolegle rozmawiać z finansującym, bo 2 raty zaległości to już zazwyczaj moment, w którym wysyłają wezwania/warunki. Jest krótki, praktyczny opis „co daje otwarcie” i kiedy faktycznie grozi odbiór w Leasing a restrukturyzacja – kiedy grozi odbiór auta lub maszyny — masz już jakieś pismo z wezwaniem do zapłaty albo informację o zamiarze wypowiedzenia?
beata_od_podatkow
Przy 2 zaległych ratach ryzyko wypowiedzenia niestety jest realne, bo w leasingu finansujący zwykle ma mocne zapisy i formalnie to on jest właścicielem auta/maszyny. Samo otwarcie restrukturyzacji często „kupuje czas” (zwłaszcza jeśli szybko zawnioskujesz o zabezpieczenie i masz nadzorcę/zarządcę), ale w praktyce kluczowe jest, żeby od momentu startu postępowania płacić bieżące raty i dogadać harmonogram spłaty zaległości, bo brak bieżących płatności najczęściej kończy się odebraniem przedmiotu. Jeśli auto jest krytyczne do dowożenia towaru, to ja bym równolegle od razu rozmawiała z leasingodawcą o ugodzie i pokazała plan płynności, bo zwlekanie i „cisza” to najprostsza droga do wypowiedzenia.
patrycja_o_firmie
U mnie w podobnej sytuacji kluczowe było to, że samo „myślę o restrukturyzacji” nic nie zmienia, a finansującego interesuje głównie, czy raty zaczynają spływać i czy jest z nim kontakt, zanim pójdzie wypowiedzenie. Z tego co się orientuję, dopiero formalne otwarcie postępowania (zwłaszcza sanacji) może realnie ograniczać ruchy wierzycieli, ale i tak leasing bywa traktowany „po swojemu” i często warunkiem jest bieżące płacenie po otwarciu. Ja bym nie czekała, tylko od razu zadzwoniła do leasingu o ugodę/rozłożenie zaległości i równolegle skonsultowała doradcę restrukturyzacyjnego, bo najgorszy błąd to cisza i dopuszczenie do wypowiedzenia, a potem odbiór idzie już szybko.