uklad-z-wierzycielami
Czy w układzie z wierzycielami można tworzyć grupy wierzycieli i proponować im różne warunki spłaty?
Autor: Bilansista
Tak, w układzie z wierzycielami co do zasady można dzielić wierzycieli na grupy i proponować im różne warunki spłaty. To rozwiązanie jest w praktyce dość częste, bo pozwala „dopasować” harmonogram i poziom zaspokojenia do rodzaju wierzytelności, zabezpieczeń oraz realnych możliwości płatniczych dłużnika. Kluczowe jest jednak, żeby podział nie był sztuczny i żeby różnice w warunkach dało się obronić logiką ekonomiczną oraz zasadami wynikającymi z przepisów postępowania restrukturyzacyjnego.
Najprościej myśleć o grupach jako o „koszykach ryzyka i praw”: inaczej traktuje się zwykle wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo (bo mają realne zabezpieczenie na składniku majątku), inaczej niezabezpieczonych handlowych, a jeszcze inaczej np. drobnych wierzycieli, dla których szybka, wyższa procentowo spłata bywa ważna kosztowo (mniej postępowań windykacyjnych, mniej obsługi) i wizerunkowo. Ważna zasada praktyczna: wewnątrz jednej grupy warunki nie powinny faworyzować „wybranych” podmiotów bez uzasadnienia (czyli nie robimy dwóch identycznych wierzycieli handlowych, z których jeden dostaje 80%, a drugi 30%, jeśli nie ma obiektywnej różnicy).
Żeby zobrazować to liczbowo: spółka ma łącznie 10,0 mln zł zobowiązań, w tym 4,0 mln zł bank (zastaw/hipoteka), 5,0 mln zł dostawcy i 1,0 mln zł „drobni” do 10 tys. zł. Układ może zaproponować bankowi 100% spłaty, ale rozłożone na 48 miesięcy (bo zabezpieczenie „trzyma” wartość, a dłużnik potrzebuje oddechu płynnościowego), dostawcom np. 45% w 24 miesięcznych ratach (bo to największa masa niezabezpieczona), a drobnym np. 70% w 6 miesięcy jednorazowo lub w krótkich ratach (bo to relatywnie mała kwota, a szybkie domknięcie tej grupy zmniejsza koszty operacyjne i ryzyko sporów). Różne warunki mają wtedy sens: wynikają z zabezpieczenia, wpływu na ciągłość dostaw i kosztu obsługi.
Trzeba pamiętać, że przy głosowaniu układu mechanika liczy się „w dwóch wymiarach”: liczba głosujących wierzycieli i suma wierzytelności, a przy głosowaniu w grupach ocenia się poparcie w ramach każdej grupy (z dodatkowymi regułami, kiedy nie wszystkie grupy są „za”). Z perspektywy księgowego najczęściej wykłada się to prosto: jeżeli prognozowany wolny cash flow po kosztach działalności i CAPEX to np. 180 tys. zł miesięcznie, to układ z ratami 350 tys. zł miesięcznie jest od początku niewiarygodny, niezależnie od tego, jak sprytnie podzielimy grupy. Sąd i nadzorca patrzą też, czy propozycje nie są rażąco krzywdzące i czy układ ma ekonomiczne uzasadnienie w porównaniu z alternatywą (upadłość/egzekucja).
Jeśli miałbym doradzić „warsztatowo”, to przed ustawianiem grup warto zrobić tabelę wierzytelności (kwota, status zabezpieczenia, sporność, powiązania, znaczenie operacyjne) i do tego prosty model spłat: stopy redukcji (np. 30/45/70%), terminy (6/24/48 mies.) i test obciążenia miesięcznego względem realistycznego cash flow. Dobrze też przygotować krótkie uzasadnienie, dlaczego dana grupa ma takie, a nie inne warunki (to zwykle najbardziej „uspokaja” wierzycieli na zebraniu). To nie jest porada prawna.
Najprościej myśleć o grupach jako o „koszykach ryzyka i praw”: inaczej traktuje się zwykle wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo (bo mają realne zabezpieczenie na składniku majątku), inaczej niezabezpieczonych handlowych, a jeszcze inaczej np. drobnych wierzycieli, dla których szybka, wyższa procentowo spłata bywa ważna kosztowo (mniej postępowań windykacyjnych, mniej obsługi) i wizerunkowo. Ważna zasada praktyczna: wewnątrz jednej grupy warunki nie powinny faworyzować „wybranych” podmiotów bez uzasadnienia (czyli nie robimy dwóch identycznych wierzycieli handlowych, z których jeden dostaje 80%, a drugi 30%, jeśli nie ma obiektywnej różnicy).
Żeby zobrazować to liczbowo: spółka ma łącznie 10,0 mln zł zobowiązań, w tym 4,0 mln zł bank (zastaw/hipoteka), 5,0 mln zł dostawcy i 1,0 mln zł „drobni” do 10 tys. zł. Układ może zaproponować bankowi 100% spłaty, ale rozłożone na 48 miesięcy (bo zabezpieczenie „trzyma” wartość, a dłużnik potrzebuje oddechu płynnościowego), dostawcom np. 45% w 24 miesięcznych ratach (bo to największa masa niezabezpieczona), a drobnym np. 70% w 6 miesięcy jednorazowo lub w krótkich ratach (bo to relatywnie mała kwota, a szybkie domknięcie tej grupy zmniejsza koszty operacyjne i ryzyko sporów). Różne warunki mają wtedy sens: wynikają z zabezpieczenia, wpływu na ciągłość dostaw i kosztu obsługi.
Trzeba pamiętać, że przy głosowaniu układu mechanika liczy się „w dwóch wymiarach”: liczba głosujących wierzycieli i suma wierzytelności, a przy głosowaniu w grupach ocenia się poparcie w ramach każdej grupy (z dodatkowymi regułami, kiedy nie wszystkie grupy są „za”). Z perspektywy księgowego najczęściej wykłada się to prosto: jeżeli prognozowany wolny cash flow po kosztach działalności i CAPEX to np. 180 tys. zł miesięcznie, to układ z ratami 350 tys. zł miesięcznie jest od początku niewiarygodny, niezależnie od tego, jak sprytnie podzielimy grupy. Sąd i nadzorca patrzą też, czy propozycje nie są rażąco krzywdzące i czy układ ma ekonomiczne uzasadnienie w porównaniu z alternatywą (upadłość/egzekucja).
Jeśli miałbym doradzić „warsztatowo”, to przed ustawianiem grup warto zrobić tabelę wierzytelności (kwota, status zabezpieczenia, sporność, powiązania, znaczenie operacyjne) i do tego prosty model spłat: stopy redukcji (np. 30/45/70%), terminy (6/24/48 mies.) i test obciążenia miesięcznego względem realistycznego cash flow. Dobrze też przygotować krótkie uzasadnienie, dlaczego dana grupa ma takie, a nie inne warunki (to zwykle najbardziej „uspokaja” wierzycieli na zebraniu). To nie jest porada prawna.
Głosy w dyskusji (6)